Skip to content

Życie w Texas State Lunatic Asylum, 1857-1997

3 tygodnie ago

553 words

Opieka nad osobami z ciężkimi i uporczywymi zaburzeniami psychicznymi jest pełna niepewności i kontrowersji. Obecnie istnieje kryzys w zakresie zdrowia i bezpieczeństwa publicznego z powodu wielu tysięcy takich osób, które są bezdomne lub uwięzione i potrzebują leczenia i wsparcia. W dużym stopniu cofnęliśmy się jako społeczeństwo do ery sprzed 150 lat, kiedy moralna krucjata na rzecz bezdomnych i uwięzionych szalonych doprowadziła do ruchu azylowego w Stanach Zjednoczonych. Historia Sarah Sitton, Życie w Texas State Lunatic Asylum, 1857-1997, przypomina, że wcześniejsza era reform i zmienne losy opieki instytucjonalnej w ciągu 140 lat, co znalazło odzwierciedlenie w archiwach i wspomnieniach członków personelu, pacjentów i zainteresowanych obywatele. Chociaż na tym koncie jest wiele informacji, które przypominają o przyczynach deinstytucjonalizacji w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, niektóre pozytywne aspekty opieki azylowej zyskują również na znaczeniu w tej żywej i dobrze napisanej narracji.
Pomysł, że miejsce bezpieczeństwa w pięknym miejscu miałoby moc leczniczą wynikającą z pojęć wyreżyserowanych przez Dorotheę Dix, wybitnego reformatora społecznego z Massachusetts, w połowie XIX wieku. Historia Sittona zaniedbuje wkład Dixa w tworzenie ośrodków dla uchodźców w Teksasie i gdzie indziej, co stanowi poważne zaniedbanie w historii zakładów azylowych założonych w XIX wieku.
Moralne traktowanie , jak to się nazywało, kładło nacisk na uprzejmość, perswazję i codzienną rutynę, zamiast na przymus, karę i powściągliwość. Azyle miały być lecznicze, a nie opiekuńcze, ale zmieniające się pojęcia choroby psychicznej i ekonomia opieki podkopały pierwotną koncepcję, co ilustruje zmiana, która miała miejsce w Texas State Lunatic Asylum w drugiej połowie XIX wieku. Rodziny i społeczności lokalne skorzystały z okazji, jaką stwarzała instytucja wspierana przez państwo, aby przenieść odpowiedzialność za opiekę nad przewlekle chorymi, starczymi i upośledzonymi umysłowo krewnymi na placówkę państwową, a co pierwotnie było azylem przeznaczonym do opieki. z kilkuset pacjentów chorych szybko stało się instytucją opiekującą się kilkoma tysiącami pacjentów.
W całej tej narracji Sitton opisuje codzienne ponure rutyny garstki lekarzy, którzy byli odpowiedzialni za opiekę nad wieloma tysiącami pacjentów. Opisuje siłę opiekunów w życiu pacjentów, brak zasobów fizycznych i medycznych, aby je leczyć, oraz nadużyć, które miały miejsce oprócz utraty wolności. Przez lata uwięzienia wielu pacjentów stało się pracownikami nieodpłatnymi w tych instytucjach i chociaż uważali oni takie miejsca za dom, ich istnienie było rzeczywiście bardzo zubożałą egzystencją.
Władza nadinspektora była nadzwyczajna. Pacjenci tracili wolność według własnego uznania, a układ opieki i leczenia był całkowicie w jego rękach. Instytucja była wysoce upolityczniona, ponieważ ustawodawca stanowy kontrolował środki i często oczekiwania, że instytucje będą się troszczyć o wszystkich, którzy pojawili się u drzwi. Wysokie obroty wśród superintendentów były raczej regułą niż wyjątkiem we wczesnych latach pobytu w Texas State Lunatic Asylum w Austin.
Ta książka jest pełna ciekawych anegdot i historii życia w Szpitalu Stanu Austin (ponieważ przemianowano go na początku XX wieku)
[patrz też: obrzęki opadowe, opukiwanie płuc, lamiwudyna ]
[hasła pokrewne: eurodent gorzów, borówka amerykańska kalorie, borówka czernica ]